• Ja, czyli krytyk sądownictwa spacyfikowany przez min. Ziobrę

    Bardzo lubię JM Rokitę i żałuję, że tak rzadko go oglądam. Niekoniecznie lubię jego poglądy, które zresztą nie wiem jakie są, bo skoro go nie oglądam to nie wiem. Lubię Rokitę za przekorność, przewrotność i wreszcie najbardziej za – prześmiewczość. Lubię go nawet, a może zwłaszcza za to, że mając żonę Niemkę upił się w samolocie i Niemców zwymyślał od nazistów. Ta cała sytuacja, która pewnie zamknęła polityczną karierę Rokity, stanowi jednakże wyraz tego kolorytu intelektualnego, którego brakuje większości polityków zarówno w Polsce jak i na całym Bożym świecie. Dodam dwuznacznie, że ten koloryt i ten wariant szaleństwa jest mi bliski nawet, jeżeli jest tak dramatycznie niepoprawny politycznie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Kronika dobrej zmiany: Morda zdradziecka i kanalia, dzień dobry

    W rzeczywistości społecznej i politycznej zdarzenia przełomowe nie pozwalają się nominować i wybierać, dekretują się same. Nigdy nie wiem, które zdarzenie zostanie przez historię uznane za przełom. Czy słowa Joanny Szczepkowskiej z 1989 roku, czy gruba kreska Mazowieckiego – nie było wiadomo, jak ważne będą te słowa wtedy, gdy zostały wypowiedziane CZYTAJ WIĘCEJ
  • Kronika dobrej zmiany: Zakon pod wezwaniem świętej Frustracji

    Mam nieodparte wrażenie, że PIS to jest partia frustratów życiowych. Rzadko spotykam zwolenników PISu, jakoś nie przecinają się nasze ścieżki niemal zupełnie, nie mniej jeszcze rzadziej, a właściwie to nigdy nie spotykam wśród pisowców ludzi zadowolonych z siebie, przyjaznych i akceptujących świat wokół nich. CZYTAJ WIĘCEJ